niedziela, 14 grudnia 2014


Sidney Lumet 'Network'


I don't have to tell you things are bad. Everybody knows things are bad. It's a depression. Everybody's out of work or scared of losing their job. The dollar buys a nickel's worth, banks are going bust, shopkeepers keep a gun under the counter. Punks are running wild in the street and there's nobody anywhere who seems to know what to do, and there's no end to it. We know the air is unfit to breathe and our food is unfit to eat, and we sit watching our TV's while some local newscaster tells us that today we had fifteen homicides and sixty-three violent crimes, as if that's the way it's supposed to be. We know things are bad - worse than bad. They're crazy. It's like everything everywhere is going crazy, so we don't go out anymore. We sit in the house, and slowly the world we are living in is getting smaller, and all we say is, 'Please, at least leave us alone in our living rooms. Let me have my toaster and my TV and my steel-belted radials and I won't say anything. Just leave us alone.' Well, I'm not gonna leave you alone. I want you to get mad! I don't want you to protest. I don't want you to riot - I don't want you to write to your congressman because I wouldn't know what to tell you to write. I don't know what to do about the depression and the inflation and the Russians and the crime in the street. All I know is that first you've got to get mad. You've got to say, 'I'm a HUMAN BEING, God damn it! My life has VALUE!' So I want you to get up now. I want all of you to get up out of your chairs. I want you to get up right now and go to the window. Open it, and stick your head out, and yell, 'I'M AS MAD AS HELL, AND I'M NOT GOING TO TAKE THIS ANYMORE!' I want you to get up right now, sit up, go to your windows, open them and stick your head out and yell - 'I'm as mad as hell and I'm not going to take this anymore!' Things have got to change. But first, you've gotta get mad!... You've got to say, 'I'm as mad as hell, and I'm not going to take this anymore!' Then we'll figure out what to do about the depression and the inflation and the oil crisis. But first get up out of your chairs, open the window, stick your head out, and yell, and say it: "I'M AS MAD AS HELL, AND I'M NOT GOING TO TAKE THIS ANYMORE!"

piątek, 12 grudnia 2014


BLADE RUNNER Ridley Scott

Widziałem rzeczy, którym wy ludzie nie dalibyście wiary. Statki w ogniu sunące ku ramionom Oriona. Oglądałem promienie kosmiczne błyszczące w ciemnościach blisko wrót Tannhausera. Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy na deszczu. Czas umrzeć.
Roy

poniedziałek, 3 listopada 2014

20,000 days on earth.
 Lepiej zrealizować głupi pomysł niż nie zrealizować go w ogóle.

niedziela, 2 listopada 2014

Jimmy's Hall Ken Loach

Cały dzień ciężko harujesz, zimno i mokro jak to na torfowisku. Nawet jeśli byłeś 10 lat w Nowym Jorku w samym sercu kulturalnych przemian, kulturowym tyglu, to uznajesz że jednak do tego torfowiska i zielonych pól chcesz wrócić. Do matki, która jest tam sama i pewnie ucieszy się z powrotu syna emigranta. Taka to już była dola Irlandczyków po wielkiej biedzie i głodzie którego doświadczył kraj na początku XXw. Trzeba było szukać szczęścia u wuja Sama. Liczni nie wracali w ogóle, reszta przesyłała pieniądze do domu. Jimmy wraca i chce wieść spokojne życie, przed 10 laty dał się poznać jako bezkompromisowy orędownik wolnej myśli, tańca, poezji ale przede wszystkim jako uwielbiany lokalny animator. Ktoś kto potrafi tchnąć ducha w lokalną społeczność żeby nie siedziała przygnębiona sama w domu i wyalienowana, a jedynym jej pocieszeniem miałby być alkohol i niedzielna msza. Dla młodzieży też się coś znajdzie - parafialne potańcówki. Parafialne potańcówki miały stanowić monopol rozrywki w parafii wiecznie panującego tam proboszcza, dlatego też Jimmy ze swoją atrakcyjną ofertą nie był tam postacią lubianą, aczkolwiek nie można powiedzieć że zupełnie nie szanowaną. Proboszcz dyskretnie podziwia jego mądrość, odwagę i oddanie dla ludzi, jednak nie wspiera jego działalności i stoi dokładnie po drugiej strony barykady dopóki nie uzyska od swojego parafianina totalnego posłuszeństwa i oddania. A tego Jimmy nie może zrobić: oczekuje od proboszcza szczerej rozmowy i poszanowania. Wciąż jest jednak na linii ognia. To już 10 lat później, kiedy Jimmy zostaje wręcz wywołany do tablicy przez lokalna społeczność w nadziei wskrzeszenia dawnego entuzjazmu i pragnienia przeżywania czegoś pięknego i wartościowego razem. I ta społeczność jest sobie w stanie sama to zorganizować. Jimmy's Hall to hołd dla wszystkich nie godzących się na krzywdę działaczy dla których robienie czegoś razem z ludźmi i dla ludzi jest rzeczą naturalną i oczywistą, ponieważ wszyscy tego potrzebujemy aby się prawidłowo rozwijać i po prostu dobrze czuć. To manifest przeciwko państwu w państwie i afirmacji ludzkiej inicjatywy oddolnej; silnej i prawdziwej bo pochodzącej od nich samych. Manifest przeciwko trenowaniu człowieka jako narzędzia do generowania a priori określonych statystyk i wyników. To historia o miłości do życia, i próba przeżycia go najświadomiej i najszczerzej jak się tylko i do kiedy da, bo w końcu ktoś się jednak zorientuje że ludzie wymykają się z powszechnie panującej kontroli. Jimmy jest ponadczasowy, a dyskusje które zdążył wokół swojej działalności rozniecić stanowią zestaw najważniejszych pytań dotyczących naszej wolności osobistej, wobec instytucji i w końcu wobec samych siebie

sobota, 1 listopada 2014

Zadośćuczynienie



Nad złotym stawem Marka Rydella, o śmierci i o tym jak bardzo tęsknimy do tych których kochamy, a których rzadko widujemy. Tak skończył się dla mnie 1 listopada w tym roku. Z niezastąpionym rytuałem historii ludzkiej opowiedzianej przez ekran. Henry i Jane Fonda jako ojciec i córka w filmie i w życiu, w relacji pełnej trudnej miłości. "He's afraid of you as much as you're afraid of him, talk to him!"  W tej scenie nie sposób się nie rozkleić. Później można już spokojnie umrzeć.

środa, 3 września 2014

Children's song

We live in our own world,
A world that is too small
For you to stoop and enter
Even on hands and knees,
The adult subterfuge.
And though you probe and pry
With analytic eye,
And eavesdrop all our talk
With an amused look,
You cannot find the centre
Where we dance, where we play,
Where life is still asleep
Under the closed flower,
Under the smooth shell
Of eggs in the cupped nest
That mock the faded blue
Of your remoter heaven.

R.S. Thomas